Progresywnie.com - o internecie, webowym biznesie, nowych trendach w sieci, marketingu i nie tylko - biznes w internecie, internet w biznesie

Słów moich kilka o pracy w 'dużej korporacji'


Opublikował: Karol Zielinski
Kategorie: Biznes
Data: 12:00 01.02.2008
Komentarzy: 0
Digg!   Ma.gnolia   Blink It

del.icio.us del.icio.us   wykop.pl wykop.pl    


Chodziło za mną to już od jakiegoś czasu... chęć podsumowania mojej kilkuletniej pracy w większej 'korporacji'.

Kilka(naście) dni temu zakończyłem (chyba już na dobre) moją karierę w większej polskiej korporacji, jako programista. Nie odszedłem stamtąd z powodów innych, aniżeli chęć przejścia na swoje... nikt mnie nie zwolnił, nie pokłóciłem się z szefostwem, nie rozstaliśmy się w złości. Po prostu rozwiązałem współpracę. A teraz... no cóż mam ochotę podsumować cały ten okres mojego życia.

W jednej z największych polskich firm z branży IT (nie będę się to rozpisywał gdzie pracowałem - kto chce i tak może to łatwo sprawdzić) miałem przyjemność spędzić niespełna trzy lata swojego życia. Zatrudniony byłem na stanowisku programisty, a przy okazji jednego projektu miałem niewątpliwą przyjemność bycia kimś w rodzaju project managera z ramienia pionu IT.

Z własnego więc doświadczenia może opiszę kilka plusów, jak i minusów pracy w większych polskich firmach z branży IT (a przynajmniej w tej jednej, gdyż w innych nie pracowałem). Pozwolę sobie przedstawić je w formie punktów...

Kilka plusów:

  • przez pewien okres (na początku) można się całkiem dużo nauczyć w dziedzinie IT/programowanie/technologie. Od samych sposobów kodowania dla wielomilionowej widowni, poprzez używane technologie, konfiguracje maszyn, po autorskie frameworki, biblioteki i inne ciekawe rozwiązania
  • można conieco liznąć z różnych obszarów działania 'przedsiębiorstw' informatycznych skupionych na działanie w Internecie... od pionu odpowiedzialnego za wytwarzanie oprogramowania, poprzez tych wszystkich odpowiedzialnych za utrzymywanie stworzonego kodu, aż po działanie grafików, webmasterów, pionu programowego, marketingu, sprzedaży, PRu, księgowości, itp
  • uczysz się dokładności - jeśli zrobisz coś źle - nie tylko tobie się oberwie, ale i wszystkim innym zaangażowanym w projekt... w końcu za Twoim błędem idzie niedostępność aplikacji dla milionów ludzi, a co w końcu za tym idzie... możliwy ubytek całkiem sporych pieniędzy
  • uczysz się pisać ładny kod... inaczej nikt więcej po Tobie nie ma szansy się w nim odnaleźć
  • uczysz się działania dużych firm, czyli chociażby różnego rodzaju procedur i wszystkiego co się z nimi wiąże... rzeczy na zasadzie po zrobieniu tego, czy tamtego zrób to i to, po czym dopiero możesz zrobić to i to, po czym jeszcze to i to... i to dokładnie w takiej kolejności, a nie innej - nikt nie zrobi Ci wyjątku od reguły
  • uczysz się współpracy z ludźmi posiadającymi różną wiedzę, różne specjalizacje, poglądy, zamiłowania i gusta
  • przywiązujesz znacznie większą wagę do bezpieczeństwa tworzonych aplikacji, jak też i do samego bezpieczeństwa informacji (w tym danych osobowych użytkowników)

No i minusy:

  • nie dość, że w pewnym momencie przestajesz się uczyć nowych rzeczy, to w dodatku zaczynasz cofać się w rozwoju... bo jak można w kółko kodować to samo, w tych samych technologiach, a nawet wersjach języka programistycznego (w dużych firmach przejście z jednej wersji języka na drugą nie oznacza tylko przeinstalowania modułu w serwerze, ale również wiele innych zabiegów... a często nawet przepisanie już istniejącego kodu - a jest go bardzo dużo - na nowy)
  • z uwagi na trudność przejścia na wyższą wersję języka - często stosuje się metodę: po co przechodzić, skoro działa? albo co gorsza... dopiszemy do używanego przez nas języka kilka rzeczy, które mogą się nam przydać. W tym momencie od razu możemy pożegnać się z myślą, że kiedykolwiek przejdziemy na nowszą wersję
  • często usłyszeć można 'u nas będziesz mógł się rozwijać... awansy, przechodzenie pomiędzy zespołami projektowymi, działami, pionami' - w rzeczywistości... przejście pomiędzy zespołami projektowymi jeszcze nawet może być realne, ale chcesz zmienić dział/pion? Zapomnij! Kilka miesięcy kłótni na najniższym szczeblu (Twoj kierownicy), po czym kłótnie na stanowiskach dyrektorskich, po czym sprawa trafia do zarządu... po czym wraca, i zabawa rozpoczyna się od początku... a w tym wszystkim: kwestie przenoszenia budżetów, obowiązków, itp. Słowem: lepiej od razu iść tam, gdzie chcesz pozostać już do końca swojej kariery w firmie.
  • wszyscy na wszystkich wszystko zrzucają i wzajemnie obarczają się winą... bo i po co pion IT ma dostać po głowie od prezesa, skoro może dostać programowy, i odwrotnie...
  • duuuużo niepotrzebnych procedur utrudniających codzienne życie
  • współpraca z ludźmi z różnym poziomem wiedzy ma swoje plusy, jak i minusy... a tych drugich jest o dziwo całkiem sporo
  • delikatnie mówiąc - głupie - dokumenty, które raz na jakiś czas musisz podpisywać... od różnego rodzaju zakazów konkurencji (w przypadku firm działających w Internecie niemalże każda działalność internetowa poza obszarem swojej firmy może zostać uznana za konkurencję), po lojalki (i nie mówie tu o lojalkach w sensie 'nie zdradzę tajemnic firmy', ale o takich, które mają nas zatrzymać w firmie... co szkolenie - lojalka, co nowa umowa - lojalka... a jak lojalkę zerwiesz przed upłynięciem jej terminu - płacisz)
  • wszyscy - z kim byś nie rozmawiał - narzekają jak to jest im źle, a jednocześnie nie robią nic, by zmienić coś na lepsze... a poziom frustracji takich jak ja, wraz z każdą rozmową tylko rośnie, i rośnie...
  • i wiele, wiele więcej...

No i muszę dodać jeszcze ostatnią rzecz... najgorszym i najbardziej nielubianym pionem/działem w całej firmie - nie ciężko zgadnąć, jest właśnie pion IT. And guess what! Zgadzam się z tą opinią w 100%! Dlaczego? Znów posłużę się listą:

  • praktycznie ZAWSZE projekty są opóźnione... nie zdarza się niemalże nigdy, by projekt wyszedł na czas (chyba, że mówimy tu o złożeniu serwisu z gotowych elementów i podpięcie newsów)
  • mimo, że IT ponosi winę - NIGDY się do niej nie przyzna! bo i po co... lepiej obarczyć kogoś innego
  • korzystanie z niewiedzy ludzi z nami współpracujących celem zakrycia własnych błędów, niewiedzy, czy też lenistwa. Rzeczy w stylu 'bo redaktor zażyczył sobie zmiany czcionki dzień przed wypuszczeniem serwisu, przez co jest zły i niedobry... i to przez niego projekt się opóźnił' często powodowały u mnie odruch wymiotny... a o tym, że miałem ochotę ubrać się, wstać, wyjść z pokoju i nigdy nie wracać, wspominać już chyba nie ma sensu. Przecież to się ustawia w jednym pliku (CSS) - conajwyżej w kilku miejscach tego pliku! No ale co tam... przecież trzeba pogadać przez telefon, isć na pizzę, przeczytać wszystkie możliwe newsy na wszystkich możliwych serwisach, obejrzeć wszystkie filmy na YouTube'ie, czy JoeMonsterze... praca poczeka, a później i tak powiem, że to wina kogoś innego
  • wszyscy Ci, którzy są trochę wyżej albo i najwyżej w hierachii - są niesamowicie zamknięci na wszelkie nowości, trendy, wołania... od zmiany sposobu klikania w ocenę przy zdjęciu w galerii (po co tu używać Ajaxa i nie powodować frustracji użytkownika, skoro możemy zyskać kilka dodatkowych page viewsów na tydzień?), po całkowite zamknięcie na ciekawe i innowacyjne pomysły (bo to jest ryzyko... poczekamy aż ktoś to najpierw zrobi, po czym sprawdzimy, czy się sprawdza i wtedy zrobimy swój odpowiednik)
  • CMSy i inne systemy wewnętrzne - działają, więc po co je ulepszać, usprawniać, zmieniać, optymalizować? no właśnie - po co? Przecież redaktor to nasz wróg, po co mamy mu usprawniać pracę? :/
  • no i najważniejsze, nieśmiertelne, nieubłagane: LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO

 

No i na koniec krótkie moje podsumowanie:

Absolutnie nie żałuję czasu spędzonego w wyżej omawianej firmie, absolutnie nie uważam tego czasu za stracony. Okazał się on dla mnie całkiem ciekawy i pouczający. A jednocześnie inspirujący i motywujący do odejścia i spróbowania sił na swoim :)

Wszystkim tym, z którymi współpracowałem przez ten - bądź, co bądź - stosunkowo długi okres czasu, a którzy choćby i przypadkowo znaleźli się w tym miejscu, i czytają tenże wpis - serdecznie dziękuję za wspólnie spędzony czas i życzę sukcesów na przyszłość. Jednocześnie informuję, że nikogo nie chciałem w tym miejscu urazić, a jedynie przedstawić moją subiektywną ocenę pracy w 'dużej polskiej korporacji'.

Komentarze

Wyświetl komentarze Wyświetl komentarze | Dodaj swój komentarz Dodaj swój komentarz