Antyweb
Bmdoc
Bmorgz
Interaktywnie.com
Justbemore
Justbemore Blog
Longway
Kaznowski Blog
KtoTaki.pl
ReadWriteWeb
Reklama po korekcie
Zjadamy reklamy
WEB2.0 jest już wszędzie, tylko po co?
Jakoś tak mi się dziwnie wydaje, że wszyscy twórcy nowych serwisów 'na siłę' starają się w nich umieszczać elementy web2.0'owe. Ajax (zrozumiałe, bo wygoda), RSSy (również rozumiem), content generowany przez użytkowników (często się sprawdza), ale np. grupowanie się w społeczności i grupy, szukanie znajomych... w serwisach, w których nie jest to potrzebne? Po co to komu? Tylko po to, żeby można mu było nadać web2.0owy charakter i znaczek 'beta' przy logu?
Może się mylę? Spojrzałem do wikipedii na znaczenie terminu 'web2.0':
"Web 2.0 - określenie serwisów internetowych, powstałych po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników danego serwisu. "
Bardzo dobrze.
"Strony Web 2.0 mają tendencję do korzystania z nowych technik takich jak XHTML, SOAP, AJAX, XUL, RDF, dużo częstsze wykorzystywanie kanałów RSS i Atom oraz bardzo szerokie rozpropagowanie Webservices."
XHTML - aktualny standard przy budowaniu stron... wszystkie serwisy powinny być już zgodne z xHTMLem
SOAP, webservices - wiadomo, jest potrzeba - warto skorzystać
XUL - dobra rzecz, czasami się przydaje
RSS, Atom - bardzo pomocne
A poniżej znalazłem coś, z czym się chyba nie do końca zgadzam...
"używanie nowych technologii, jak np. AJAX czy Ruby on Rails"
AJAX - zgadzam się
Ruby on Rails - eeee? od kiedy? Ruby? Przecież to język jak każdy inny, tyle że jest moda na niego. A nie wiem co on ma wspólnego z samym web2.0... a rails'y? Tym bardziej. Od kiedy framework 37signals decyduje o tym, czy coś jest mniej lub bardziej web2.0owe?
No ale mniejsza z tym... wracamy do tematu.
Większość cech serwisów web2.0owych można spokojnie wdrożyć w dużej części istniejących, czy też właśnie powstających serwisów. Duża część z nich na pewno przysporzyłaby serwisowi dodatkowej popularności, oglądalności... wzbogaciłaby go w nowe treści, funkcjonalności, itp. Ze wszystkim tym się zgadzam. Ale społeczności? Po co to komu w takich serwisach jak ithink, wiadomosci24, (...)?
Nie chcę tu oczerniać dwóch-wyżej-wymienionych serwisów, więc robić tego nie będę... ale przy okazji chodzenia po tych serwisach przelała się czara goryczy, która zbierała się we mnie już od jakiegoś czasu. W Polsce jest już mnóstwo serwisów społecznościowych. Ja sam jestem już chyba zarejestrowany w 20, czy 30. I co teraz? Na każdym z nich z osobna mam szukać znajomych? Znowu do wszystkich słać zaproszenia? Znowu szukać kolejnych? I po co? Po co mi kolejny serwis do łączenia się z ludźmi bez konkretnego powodu?
Dla przykładu... serwisy stricte biznesowe. Jestem na conajmniej czterech (a pewnie i więcej, ale pozostałych nie pamiętam). Jest linkedin , jest GoldenLine , Profeo , OpenIdea . Na linkedin rejestrowałem się dawno, był to pierwszy społecznościowy serwis stricte biznesowy, o którym usłyszałem i mi się spodobał. Dużo znajomych z czasów realizacji różnego rodzaju projektów, do tego zasięg globalny i w ogóle... GoldenLine - polski odpowiednik linkedin'a. Był pierwszy, no to skorzystałem. W Polsce też mam w końcu kontakty 'biznesowe'. No i dalej... profeo, openidea. Mam dosyć. Rejestruję się z ciekawości, przeklikam wszystkie zakładki (bo może akurat coś ciekawego się napatoczy) i wychodzę, żeby wejść ponownie za kilka miesięcy, jak gdzieś przez przypadek wpadnie mi w oko ich reklama i sobie przypomnę.
Serwisy z serii 'znajomi z...'. Jest jeden-wiadomo-jaki serwis. Była ciekawość, zobaczyłem jak znajomi wyglądają dzisiaj, naprzeklinałem strasznie - czekając aż załaduje mi się pierwsza z brzegu podstrona serwisu i wyszedłem. Po czym... mija tydzień i mamy dalej: znajomi z wakacji, znajomi z wojska, znajomi ze sklepu, znajomi z chata, znajomi z restauracji, hamburgera, kebaba, hotdoga w budkach na Świętojańskiej w Gdyni, znajomi z imprezy... HAAAALOO! Przestańcie! Mam doćć! I co? Może znowu mam wchodzić, się rejestrować, szukać znajomych, wysłać do nich zaproszenia do kontaktu... po czym wyjść i nigdy nie wracać?
No i wchodzę dalej... dziennikarstwo obywatelskie. Temat mi się podoba. Ciekawa rzecz, mało tego typu fajnych pomysłów w Polsce jest realizowanych. I co widzę? 'Znajdź znajomych', 'Połącz się w społeczność', 'Dodaj do kontaktu'... i po co to mi tu? Kompletnie nie rozumiem.
Miałem sen... Miałem sen, że pewnego dnia ten naród powstanie i zacznie żyć podług przesłania swojego credo: "trzymamy te prawdy by były widoczne: wszyscy ludzie są z natury równi". Ja wiem, że wszyscy są równi... każdy ma prawo do wykrojenia swojego kawałka tortu, że żyjemy w wolnym kraju i każdy może robić serwisy, jakie mu się tylko podoba... nawet jeśli jest to już tysięczny klon, ostatniego z pięciuset lokalnych klonów pierwszego na rynku serwisu tego typu. Ale po co?
Jakiś czas temu wpadłem na pewien pomysł... po co dublować istniejące funkcjonalności i bazy skoro możemy siły połączyć? Wypuszczaliśmy KtoTakiego, a już rodzi się w głowie milion różnych nowych funkcjonalności, które możemy dodać... zdjęcia, galerie, filmiki ze spotkań, wzajemna współpraca pomiędzy serwisami w ramach wymiany contentu, itp. Napisałem więc do kilku polskich serwisów społecznościowych (nie będę tu wymieniał wszystkich po kolei, to nie ma być czarny PiaR), czy nie byliby zainteresowani współpracą? Skoro ktoś specjalizuje się w tworzeniu galerii zdjęć - niech wystawi API umożliwiające dodawanie zdjęć do swojego serwisu z poziomu naszego; skoro ktoś specjalizuje się w kontaktach biznesowych - niech umożliwi organizowanie spotkań biznesowych poprzez nasz system. Przecież to nic nie kosztuje, a wzbogaca wzajemnie serwisy i nie powoduje tego, że musimy wykonywać wszystkie czynności od nowa wszędzie tam gdzie się zarejestrujemy. Odzew był - strasznie duży. Doczekałem się odpowiedzi aż na jednego maila z kilkunastu wysłanych... "Nie jesteśmy jak narazie zainteresowani współpracą z innymi serwisami społecznościowymi" (...)
Być może i jestem zacofany, być może o czymś nie wiem... a moje doświadczenie, które nabrałem przy okazji pracy/współpracy z większymi polskimi portalami nie są wiele warte... ale czy przypadkiem tak nie działa świat? Wzajemna współpraca, wymiana informacji? Reklama? Promocja? A skąd portale pokroju Wirtualnej Polski , czy Onetu biorą swój content? Oczywiście, że od innych. Naprawdę ludzie sądzą, że aukcje na WP, to inne aukcje niż te na Allegro? Czy oferty pracy w portalu, to co innego niż te na pracuj.pl? A wiadomości ze strony głównej nie są tymi, które zobaczymy na stronie PAPu? Dla niezorientowanych od razu śpieszę z odpowiedzią: to są te same dane, zebrane w kilku różnych miejscach. A skoro najwięksi tak robią, to czemu serwisy społecznościowe tak strasznie się tego boja? Czyżby nasi rodzimi czołowi web2.0owcy nie dorośli jeszcze do takich decyzji? Czas pewnie pokaże...
Póki co pozostaje nam rejestracja na kolejnym z dwudziestu powstałych dzisiaj serwisów, szukanie znajomych na nowo, dodawanie zdjęć na każdym z nich, po to żeby umieścić je jeszcze gdzie indziej. A jutro? Jutro pewnie powstanie kolejnych kilka 'innowacyjnych serwisów', na których całą zabawę rozpoczniemy od początku. WEB2.0 miało być intuicyjne, miało być przyjazne (nie tylko dla oka, ale i dla naszej myszki). Może jednak ja o czymś nie wiem...




del.icio.us
wykop.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego wpisu